keep up fuksja

Biegasz jak dziewczyna

Bo to jest tak, że lubię biegać, tylko mi się apka w telefonie popsuła.

I straciłam motywację na chwilę. Trochę długą, ale czym jest pół roku wobec wieczności.

Ale mam nowy telefon, nową apkę, mam buty czarno-fuksjowe i mocny plan ponownego poszurania po okolicach, mam pół fejsa dziewczyn biegających i wpędzających mnie w stałe poczucie winy.  I postanowiłam dodatkowo zmotywować się przywdziewając odzienie motywacyjne.

Lubię w bieganiu tę szczątkową interakcję, w którą wchodzi się mijając się z innym spoconym truchtaczem, to pozdrowienie machnięciem ręki, skinieniem głowy – przekazanie sobie nawzajem komunikatu ‚hej, jesteśmy z tej samej społeczności, biegamy w przeciwnych kierunkach i w innych tempach, ale biegamy tu i teraz razem’. Takie tam.

Zauważyłam też, że lubimy sobie, my biegacze (hahahahaha, my, uhm), czytać ze swoich klat. Każdy czasem ma komunikat do świata, którym chce się podzielić.

Zatem do biegania po okolicach i ulicach mam projekt z napisem I run like a girl – try to keep up:

Napis jest z przodu. Na koszulkach białych, czarnych i różowych fukcjowych fuksjowych. Ja biorę fuksjową z czarnym napisem.

 

keep up fuksja

keep up fuksja

keep up czarna

keep up czarna

keep up biała

keep up biała

keep up fuksja

keep up fuksja

 

 

 

 

 

 

 

No więc to wyżej, to koszulki do pobiegania sobie. Ale jak już ktoś pobiegał tak sobie i biegnie w biegu ;) to dla takich chojraków (czyli dla mnie yyy za rok?) są koszulki z napisem na plecach. Czujecie, biegniecie sobie niesione adrenaliną, a te stada które pozostawiacie za sobą czytają z Waszych pleców z podziwem to:

Still ahead czarna

Still ahead czarna

Still ahead fuksja

Still ahead fuksja

Still ahead fuksja

Still ahead fuksja

Still ahead biała

Still ahead biała

 

 

 

 

 

 

 

A tak naprawdę to chodzi o to, żeby pobiegać, żeby było kolorowo i fajnie i czuć się lepiej. I o zwiększanie ilości dobra na świecie i mocy. Czyli cukier, słodkości i różne śliczności oraz dodany przypadkowo, przez pomyłkę ZWIĄZEK X!. Tak mi się skojarzyło.

 

Bo w podstawówce jak ktoś komuś powiedział, że biega jak dziewczyna, to była to obelga. A nie powinna być, prawda?

 

Koszulki można zamówić, trzeba kliknąć w łobrazek i przeniesie do sklepu. Tu koszulki z napisem na froncie, a tutaj te z tekstem od zaplecza.

 

 

graff czy środa

A Ty, w której grasz drużynie, koleżanko?

Internety są wściekłe. Te moje internety. I ja się z tego bardzo cieszę, bo nie można udawać, że wszystko jest w porządku, macierzyństwo mija jak czkawka a człowiek jest równy pod warunkiem że równamy do wolnego, bezdzietnego, dwudziestopięcioletniego faceta z trzydziestoletnim doświadczeniem zawodowym.

 

Ostatnio w zasadzie przestałam wyrażać się słowami. Moje umiłowanie syntezy osiąga ostatnio szczyty. Co w zasadzie oznacza, że zamiast napisać, co myślę, z kim się zgadzam i dlaczego, a kto uważam, że odkleił się od rzeczywistości, wizualizuję to jakoś. Np tak:

team graff 01 black t-shirt team graff 01 white t-shirt team sroda 01 black t-shirt team sroda 01 white t-shirt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale tak naprawdę to cieszę się, że w ogóle gramy w tę grę, że temat pojawił się w rozmowach, na forum, na kongresie. Najwyższy już czas.

Tak naprawdę to oczywiście nie chodzi o człowieka, chodzi o idee, o wpisanie macierzyństwa w kontekst feminizmu i jak to zrobimy, ale to przecież oczywiste.

A TY, w której grasz drużynie?

 

Koszulki będą do kupienia, jeśli zapisze się na nie więcej niż 10 chętnych /wzór. Zapisy na maila na rawkab@gmail.com. Będą po jakieś 22-23 zł.

A cała masa innych wzorów i kolorów jak zwykle w naszym sklepie.

blue world cup widow
Obrazek

Mundialowe wdowy – umowa partnerska na czas mundialu

 

Jeśli chcemy aby nasz związek przetrwał mundialową nawałnicę, możemy próbować przyjąć różne strategie zarządzania związkiem w dobie kryzysu piłkarskiego.

 

Możemy nauczyć się co to jest spalony i czym się różni od rzutu wolnego a potem zażarcie wczepiać się we wpatrzonego w innych mężczyzn partnera i zawzięcie wspólnie kibicować, nie ustępując mu w ilości wypitego piwa i pożartej pizzy.

 

Możemy udawać, że mundial nie istnieje i usiłować traktować naszego partnera jak osobę dorosłą i odpowiedzialną, daremnie usiłując wyegzekwować od niego wypełnianie obowiązków małżeńskich.

 

Możemy  uznać, że nasz kulturalny, miły i opanowany partner wyjechał na miesiąc, a jego miejsce zajął jakiś obcy troglodyta, który umościł sobie gniazdo na kanapie i jeśli z niego wypełza, to tylko po to, by zamówić kolejne porcje jedzenia na wynos i przynieść sobie kolejne piwo z lodówki.

 

Możemy też skupić się na tym, że nasz ukochany przestał zwracać na nas uwagę, nie zauważa nowych kiecek czy butów, odmawia wychodzenia na kolację do mamusi i omawiania sercowych problemów naszych koleżanek oraz popaść w rozpacz i tęsknotę a następnie leczyć złamane serce kolejnymi parami luksusowego obuwia i wizytami w spa.

 

Jak zatem przetrwać mundialowe wdowieństwo i nie zabić kibica? jak nie zostać zabitym kibicem?

 

Oto umowa partnerska. Przestrzeganie tych pięciu kluczowych postanowień ułatwi obu stronom przetrwanie w trudnych chwilach.

Postanowienia umowy partnerskiej, obowiązujace podczas mundialu 2014

 

1. Na czas mundialu partner może zająć dla swoich potrzeb schowek na szczotki / garaż / szafę, gdzie zostanie wstawiony fotel, telewizor i lodówka turystyczna. Partner będzie miał prawo gnić tam swobodnie i bez ograniczeń oddawać się swemu umiłowaniu kultury fizycznej w formie obserwacji piłki kopanej.

 

2. W trakcie mundialu obowiązuje okres ochronny polegający na zaniechaniu uprawiania stosunków. Seksualnych stosunków.

Strony zgadzają się, że podczas meczy partnerka nie będzie narzucać się ze swą nagością oczom partnera, jako że w okresie ochronnym mężczyzna, jako istota genetycznie pozbawiona zdolności wielozadaniowości nie będzie w stanie skupić się na niczym, poza piłką i biegajacymi za nią spoconymi milionerami w szortach i podkolanówkach.

Należy przy tym pamiętać, że okres ochronny zostanie przedłużony o kolejne miesiące, gdyż kobieta, która raz się odzwyczai od regularnego pożycia, będzie się musiała do niego długo przekonywać. Wskazany powrót do etapu zalotów z początku znajomości. Brak gwarancji powodzenia.

 

3. Strony zgadzają się, że podczas meczy kibicowi nie będzie się przeszkadzało wychodząc z żądaniami  współpracy przy takich drobnych obowiązkach domowych, jak wstawianie wody na kawę, podlewanie kwiatków, wnoszenie zakupów, noszenie kota do weterynarza czy otwieranie drzwi gościom.

Strony również zgadzają się, że przeszkadzanie wykluczone jest także przy okazji rodzinnych posiłków, które mają miejsce przy stole w pomieszczeniu wolnym od futbolu. Od partnera będącego kibicem zatem oczekuje się, że sam zapewni sobie aprowizację na czas mundialu. Proponuje się uprzednie zapoznanie się z ofertą okolicznych punktów gastronomicznych dowożących pożywienie na telefon.

 

4. Jeśli partner będący kibicem zechce zapraszać gości do wspólnego oglądania mundialu, partnerka nie będzie miała nic przeciwko, pod warunkiem, że sesja męskiego uwielbienia dla futbolu odbywać się będzie za zamkniętymi drzwiami schowka /szafy /garażu przeznaczonych do tego celu na czas mundialu.

 

5. W wypadku przegranej drużyny, której kibicuje partner, strony zgadzają się, że partnerka uprawniona i zobowiązana będzie wyrazić współczucie, najlepiej w formie komentarza sprowadzającego się do ‘dobrze ci tak, każdy widział że [tu wstaw nazwę przegranego zespołu] przegra. Taki z ciebie ekspert jak z koziej dupy trąbka.
Myślę, że powyższe punkty w zupełności wystarczą do harmonijnego przetrwania piłkarskiej zarazy. Do mundialu jeszcze kilka tygodni, więc jeśli uważacie, że należy koniecznie dodać jakieś postanowienia, piszcie w komentarzach.

 

Umowę  należy przed rozpoczęciem mistrzostw świata w piłce nożnej wydrukować w 2 egzemplarzach, podpisać (obie strony!) i się do niej radośnie stosować.

Zanim zacznie się mundial, wybiorę najciekawszy komentarz i nagrodzę jednym z t-shirtów z serii Mundialowe Wdowy 2014 (kolor, rozmiar i model ustalimy mailowo).

 

Wybierać będzie można spośród tych napisów i z ogromnej gamy kolorystycznej koszulek :) A potem nosić dumnie i pokazywać, co my o tym wszystkim myślimy ;)

Kliknij w obrazek żeby zobaczyć więcej informacji o koszulce.

 

Mundialowa WDOWA 2014

Mundialowa WDOWA 2014

 

Mundialowa WDOWA 2014

Mundialowa WDOWA 2014

mundialowa wdowa 2014

mundialowa wdowa 2014

World cup 2014 widow

World cup 2014 widow

 

Jakby jakaś mundialowa wdowa zapragnęła posiadać również t-shirty dziecięce z napisem ‚mundialowa sierota 2014′, to jest do zrobienia. W uwagach do zamówienia w sklepie piszcie adres bloga (rawkab.pl), a ceny dzieciakowych koszulek dostaniecie mega promocyjne :)

 

Backlash w podstawówce

Ostatnio syn przestał chcieć być strażakiem. Postanowił zostać profesorem – geniuszem i twórcą złowieszczych wynalazków.

No to się wczułam i przeglądam ofertę internetu pod kątem hasel typu ‚budowa elektrowni atomowej w weekend, dla przedszkolaków’.

I nawet znajduję, na pierwszy rzut oka świetne.

A skoro takie świetne i gógiel na pierwszej stronie wyników spontanicznie i bezinteresownie mi je zaproponował, no to przeglądam. I co widzę?

Och ach, proszę państwa. Jeśli macie państwo w domu małego chłopczyka zainteresowanego ogólnie zajęciami praktyczno – technicznymi, oto dla was w ofercie leroy merlin – eko zegar, eko bateria, elektrownia wiatrowa (ubolewam jednakże nad brakiem niewielkiej elektrowni atomowej).

zabawki dla chłopców

zabawki dla chłopców

Żyć nie umierać.

Jeśli natomiast dzieckiem Waszym okaże się być, pardon my Klatchian, dziewczynka? Cóż zaoferować jej może w dziedzinie zetpetów i poszerzania swojej ciekawości świata nasz sklep dla bohaterów? Ano na przykład krosno tkackie. Toaletkę z wróżką. Szydełkowanie. Haft krzyżykowy. Serwis do herbatki. Szkatułkę w kształcie serduszka. Zestaw mebelków dla lalek. Czy tylko ja widzę tu pewną dysproporcję? Już nawet nie wtłaczanie w role, a trzymanie za głowę pod powierzchnią?

zabawki dla dziewczynek

zabawki dla dziewczynek

Oczywiście, możemy zestawy w kolorach różowych podarować też chłopcu. Tyle, że każdy przeciętnie zsocjalizowany przedszkolak (o starszych dzieciach nie wspominając) wie, że różowy i serduszka są dla dziewczyn, mamo. Czego natomiast powinniśmy uczyć nasze małe córeczki? że ich ciekawość świata, chęć poznania, chęć nauczenia się zrobienia czegoś własnymi rękami ogranicza się do najbardziej betonowo, konserwatywnie, ‚naturalnie kobiecych’ zajęć, takich jak tkanie! makijaż! szydełkowanie! wydawanie przyjęć z herbatką! itd itp.

Czyli nasz mały chłopiec dostaje przekaz, że może być odkrywc i naukowcem, ale już nasza córka dowie się, że albo odnajdzie się w pseudokobiecej różowości, tkaniu i szydełkowaniu, dbaniu o wygląd, pracach domowych, albo będzie aspirować do bycia ‚jak chłopiec’.

Ale po co ma się uczyć jak działa bateria, skoro oferujemy jej tu możliwość zajęcia się tym, czym dziewczęta zajmować się powinny, bez zaprzątania sobie ślicznych główek tymi trudnymi zagadnieniami naukalnymi.

 

Zresztą, sami popatrzcie. Te zestawy dziewczęce są lamerskie. Te chłopięce są o wiele fajniejsze. Jak się mają czółenka tkackie, plastikowe igły (bo przecież nie damy głupiutkiej ośmiolatce metalowych), kolorowe sznurki do płytek cynkowych i miedzianych, przewodów, diod LED i wyświetlaczy LCD? Dlaczego w zestawie dla ośmiolatek instrukcja jest ‚szczegółowa’? Czy budowa krosna, urządzenia, które ludzkość opanowała w XV wieku jest naprawdę dużo trudniejsza do ogarnięcia niż pozyskiwanie energii elektrycznej i badanie, z czego można ją pozyskiwać najefektywniej?

porównianie zabawek

porównianie zabawek

 

 

 

porównajmy nasze miecze

Skąd się biorą prawdziwi faceci?

Tytułowy temat frapuje wiele kobiet od dawna.

Różne są teorie, że ich nie ma, że wyginęli, że winne ich brakowi są matki (zawsze to matka jest winna!) albo nieobecni ojcowie (których przegnały matki, wiadomo).

Jako hodowcę małego chłopczyka interesowało mnie zawsze bardziej, żeby wyrósł na człowieka, dobrego, wrażliwego, fajnego. Prawdziwość, a zwłaszcza stereotypowo szowinistyczna „prawdziwość” jego męskości jakoś nie pojawiała się w obszarze moich zainteresowań wychowawczych.

 

Ale tak czy siak, wszystkie przecież wiemy, jacy są faceci, mrug mrug.

Nie zauważają naszej nowej fryzury, licytują się na wielkość samochodu, pistoletu czy innych przedłużaczy, a jeśli chcemy, żeby coś zrobili, należy ich tak zmanipulować, żeby myśleli, że sami wpadli na ten pomysł. Takie tam żenująco szowinistyczne mity nt ‚prawdziwych mężczyzn’. Oczywiście , jak z każdym szowinistycznym mitem, te również są kompletnie niczym nie poparte.

Mrug, mrug.

 

A teraz taka historyjka, prawdziwa, niestety. Poszłam do fryzjera, selfi na łolu zgarnęło niemal 90 lajków, pardon my Klatchian (a przy okazji, nie macie wrażenia, że księstwo Dorn=Klatch?), nie, że taka piękna jestem, tylko ostatnia zmiana fryzury to było opitolenie się na zapałkę i teraz internety chyba odetchnęły, że nie pogrążam się w rozpaczliwym nastroju a’la Sinead O’Connor łkająca, że nothing compares to you sto lat temu, no więc zmiana fryzury została odnotowana publicznie. Oraz w oflajnie przez wszystkie osoby w otoczeniu, poza, tadam, pewnym znanym mi czterolatkiem. Indagowany na okoliczność, czy mama ma fajną fryzurę, zatrzymał się, przyjrzał i rzekł -

- o, obcięłaś, z uznaniem nawet to powiedział i wrócił do swoich chłopięcych spraw.

 

Ale nic to. Załóżmy, że po prostu spostrzegawczość ma po mamusi.

Ale z zupełnie innej beczki – odwiedziła nas koleżanka, ze swoim czterolatkiem. Synkowie z mety zaczęli oglądać swoje bronie palne i sieczne i licytować się, który ma większego. Wygrał ten, który zaświecił przeszło półmetrowym mieczem świetlnym.

Przypadek, pomyślałam. Ot, fraszka, igraszka, zabawka, zbieg okoliczności, to przecież nic nie znaczy.

 

Zatem wracamy do rozmowy z koleżanką, niscy zajmują się swoimi sprawami. Ale że pogoda piękna, zagajam przechodzącego syna -

- A może byście wzięli piłkę i poszlibyśmy pograć z kolegą na patio?

- nieeeee mamo – zatrzymał się. I stoi tak obok. Stoi i myśli. Wróciłyśmy do rozmowy osób pełnoletnich. Po trzydziestu sekundach słyszę spod pachy -

- mamo…?

- tak, skarbie?

- tak sobie myślę… a może weźmiemy piłkę i pójdziemy z chłopcem na patio…?

- O, świetny masz pomysł- odpowiadam bez mrugnięcia okiem.

 

A zatem największa niewiadoma reacji damsko – męskich rozwiązana. Prawdziwi faceci generują się sami, w wieku lat niecałych 4 (słownie: czterech).

 

Obawiam się, że proces ten jest, niestety, nieodwracalny. Moja droga przyszła synowo.

Muahaha.

Mrug, mrug.

 

 

cropped-rawka-logo-1-11-20133.png

Krótkie podsumowanie kwietnia

Zanim spadną w odmęty niepamięci na FP poczyniania kwietniowe, pomyślałam, że dobrze by je było wyciągnąć i wrzucić na bloga kupa mięci.

Co było na blogasku, to widać. Ale w międzyczacie coś tam się też szyło, coś malowało, coś drukowało. Nie wszystko wrzucałam w sieć, ale kilka rzeczy owszem.

I tak kwiecień rozpoczęliśmy z przytupem i koszulką w TARDIS dla niskiego:

TARDIS T-SHIRT

TARDIS T-SHIRT

Taką koszulkę możecie zamówić pisząc maila na sklep@kapitansowa.pl

Nosi się świetnie, nadruk trzyma się solidnie.

Potem było o tym, jak rozmawiać z partnerem bez potrzeby kłapania paszczą.

Zaraz potem malowaliśmy z niskim materiał na jego t-shirta, tshirt został uszyty i zademonstrowany ubi et orbi tutaj. W międzyczasie pochwaliłam się światu na fejsie kolejnym uszytkiem w kategorii kiecka.

Sukienka z szarej dresówki

Sukienka z szarej dresówki

 

Potem bawiłam się klockami i malowałam kolejną bluzę. Uszyłam prototypy cienkich t-shirtów dla dzieciaków, a miesiąc zakończyłam spektakularną, ręcznie malowaną zieloną kiecką w krzaczory.

Podsumowując. Jakby komuś t-shirta malowanego ręcznie albo nadrukowanego, klikamy na sklep albo piszemy maila na sklep@kapitansowa.pl, albo do mnie rawkab@gmail.com i coś wymyślamy ładnego razem.

 

 

 

 

 

pokrzywione gałęzie - malowane na sukience

Zielona dzianinowa sukienka, ręcznie malowana

Po nocach będzie mi się ten krzaczor śnił ;) Tym razem sukienka poszła o poziom wyżej na skali trudności – ma SUWAK! Ale furda suwak, pomalowałam ją też. No i jak się rozpędziłam, to jeszcze zrobiłam do niej torebunię. I takie o wyszło: (klikamy na obrazki żeby powiększyć)

Zielona dzianinowa sukienka ręcznie malowana - przód

Zielona dzianinowa sukienka ręcznie malowana – przód

 

 

Zielona dzianinowa sukienka ręcznie malowana - tył

Zielona dzianinowa sukienka ręcznie malowana – tył

torebka do dzianinowej sukienki

torebka do dzianinowej sukienki

Zielona dzianinowa sukienka ręcznie malowana - z torebką

Zielona dzianinowa sukienka ręcznie malowana – z torebką

Koszulka letnia, ręcznie malowana

T-shirty na upały, ręcznie malowane (t-shirty, nie upały)

Zauważyłam, że ciężko jest kupić ubrania na upały dla dzieci. Bo takie ubranie musi być bawełniane, musi być przewiewne, nie może być zbyt odkrywające ramiona. I do tego powinno być białe albo bardzo jasne.

Mam wrażenie, że producenci jednkże wychodzą z założenia, iż latem w naszym klimacie dzieci należy ubierać jak górala podhalańskiego, w myśl zasady, że zanim słońce przez grube warstwy przejdzie, to zajdzie. I czapeczka! I szaliczek!

 

No więc moje dziecko w upały woli ubrania maksymalnie lekkie. A że latem ma urodziny, jego siostra cioteczna wiosną, te same, to dostaną oboje (może niekoniecznie w ramach prezenu) – to dostaną ręcznie malowane t-shirty na upały.

Bawełna jest bardzo cienka. Do tego wywija się na krawędziach, więc koszulki są wykończone tylko wewnętrznie oraz w okolicy szyi. koszulki są z przodu trochę krótsze niż z tyłu, do tego ta z różowym napisem jest nieco dłuższa, żeby mogła służyć za króciutką tunikę do getrów.  Dziewczynkowy napis jest różowy (fuksja) a chłopczykowy w ulubionym kolorze mojego synka, czerwonym (karminowym).

Co myślicie?

Koszulka letnia, ręcznie malowana

Koszulka letnia, ręcznie malowana

Koszulka letnia, ręcznie malowana

Koszulka letnia, ręcznie malowana

 

hand painted sweatshirt

Bluza dziecięca ręcznie malowana

Nazbierało mi się trochę większych ścinków, więc trzeba je było wykorzystać. Dresowego szarego melanżu na całą bluzę by nie starczyło, ale już front było akurat. No i hej presto, wyszła bluza wielkanocna, w kolorze musztarda i chrzan ;)

 

Taka bluza. Szaro-melanżow- musztardowa. Malowana ręcznie farbami do tkanin, zaprasowana w wysokiej temperaturze.

Tak się malowało:

picture being hand painted

picture being hand painted

Tak wyglądało świeżo malowane

freshly painted

freshly painted

 

A tak po zaprasowaniu i uszyciu

freshly painted

freshly painted

 

Jak widać, farby się bardzo ładnie naniosły i po zaprasowaniu nie widać żadnych zmian. Takie ubrania pierze się w 40 stopniach, prasuje na lewą stronę albo przez ściereczkę i będą służyć długo i wdzięcznie :)

 

 

Walkers feeding on Rick's horse

Gry i zabawy

Wieczorem syn ubłagał żeby się iść z nim pobawić klockami. No i tak sobie budowaliśmy, on realizował swoje scenariusze w policjantów i złodziei, a ja, klocek po klocku, trupek po trupku ułożyłam sobie pierwszy sezon The Walking Dead.

 

1. Zimni gonią tłumnie

Crowd of walkers

Crowd of walkers

2)  To miał być kuń Ricka, jak już go dorwali chłodni ;)

 

Walkers feeding on Rick's horse

Walkers feeding on Rick’s horse

3) Zimni zaczynają oblężenie sklepu

some walkers at the glass door

some walkers at the glass door

4) a tu oblegają tłumnie

crowd of walkers trying to get inside the store

crowd of walkers trying to get inside the store

 

5) Ludzie na dachu, chłodni na dole dalej lezą

People on the store roof, crowd of walkers trying to get inside

People on the store roof, crowd of walkers trying to get inside

 

6) Merle w kajdankach

Merle in cuffs on the roof

Merle in cuffs on the roof

7) Merle w kajdankach nęci Andreę

Andrea, Merle and Rick with radio

Andrea, Merle and Rick with radio

 

8) Została nam tylko ręka Merla

Merle's hand left on the roof

Merle’s hand left on the roof

 

Pozostaje mieć nadzieję, że dzieci w przedszkolu nie opowiadają, w co się bawią w domu :D

t-shirt 'krwawa zbrodnia'

Koszulka ręcznie malowana

Plan był taki: wziąć stempelki, szablony, pędzle i ładne wzorki z synkiem ponanosić, kolorowe, śliczne i w ogóle a potem uszyć mu z tego bluzię. Jeszcze się zastanawiałam czy serduszka i motylki to będzie dobry wzorek, czy może poprzestać na kółkach, kwadracikach i trójkątach.

Miałam farby do tkanin, miałam materiał, gąbki, dużo dobrych chęci, cóż zatem mogło pójść nie tak?

Przedstawiłam zatem plan progeniturkowi. Rzeczony zareagował entuzjastycznie i zanim zdążyłam wygenerować szabloniki, stempelki, pędzelki, on zabrał się ochoczo za ozdabianie szarej dzianiny w swój ulubiony kolol, mamo, czelwony.  Paluszkami. Dłońmi.

Dołożyliśmy trochę żółtego i nieco fioletowego i tak oto wyszło nam nieokreślone, kolorowe coś w krwawe smugi i żółtawe zsinienia.

Coś zostało wysuszone, farba zaprasowana, bluzia skrojona. I tak oto powstał pierwszy w historii t-shirt dla przedszkolaka o malowniczym wzorze o nazwie ‚miejsce zbrodni przy użyciu ostrzego narzędzia’.

Jakbyście chcieli przebrać dziecko za psychopatę, służe gotowym kostiumem.

Szyte oczywiście nicią w kolorze czelwonym, co się głupio pytam.

t-shirt 'krwawa zbrodnia'

t-shirt ‚krwawa zbrodnia’

t-shirt 'krwawa zbrodnia'

t-shirt ‚krwawa zbrodnia’

t-shirt 'krwawa zbrodnia'

t-shirt ‚krwawa zbrodnia’

t-shirt 'krwawa zbrodnia'

t-shirt ‚krwawa zbrodnia’

 

 

t-shirt 'krwawa zbrodnia'

t-shirt ‚krwawa zbrodnia’

Syn zapozował do zdjęć oraz padł, dumny i blady i śpi w nowej koszulce, którą w sumie sam sobie pomalował, a ja się zastanawiam, czy może by sobie takiej nie pyknąć ;)

 

what do you want to do today

Frywolna komunikacja tekstylna czyli chyba będzie o seksie

Tak, to chodzi o to, o co wygląda że chodzi. O seks znaczy.

Muszę sprawdzić w słowniku, co to jest. Sprawdziłam, muszę się napić.

Było to tak. Najpierw p/o męża zamknął się w swojej jaskini, a jak z niej po 3 dniach wypełzł blady, siny, zarośnięty, to stwierdził, że zamiast gadać do mnie paszczą, bedzie się ze mną porozumiewał koszulkami.

Na pierwszy ogień poszły komunikaty, których treść tłumaczy jedynie wspomniane zamknięcie się w jaskini bez wody, pożywienia, dostępu do szerokopasmowego internetu oraz, najwyraźniej, uciech duchowych oraz cielesnych.

Nasuwa się pytanie, dlaczego nie chciał niczego do jedzenia, ale w sumie co będę drążyć temat.

W każdym najpierw zapytał o plany na dziś:

What do you want to do today?

What do you want to do today?

Potem stwierdził, że reklama dźwignią handlu i obiecał udany pobyt i moc rozrywek:

 

Five stars night

Five stars night

A potem to już przedstawił szeroki zakres alternatyw:

green or blue

green or blue

green or red

green or red

red or blue

red or blue

 

 

 

up or down

up or down

 

I to wszystko w nabożnym milczeniu. Przez całe 30 sekund. A kto zna mojego m/o męża, ten wie, że gęba mu się nie zamyka. Chyba, że ma porozmawiać o uczuciach, to wtedy zwija się w kłębek i zamyka na 3 dni w jaskini. Wychodząc z niej na przykład dumny i blady z serią komunikatów tekstylnych.

Zamawiamy po kliknięciu na obrazek. A jak macie swoje pomysły na ikonografikę komunikacyjną w związku, piszcie w komentarzach albo na rawkab@gmail.com. Odwdzięczymy się zniżką na zamówienie w sklepie za wszystko, co wykorzystamy :)

 

 

Komin z czerwonym minky

Kominy na wiosnę, na szyję, na dziecko

To było tak.

Dorwałam jakiś czas temu piękne, grube minky*, w sumie w 3 kolorach. I tak sobie to minky leżało i nabierało mocy prawnej. Raz napadł mnie atak kreatywności i z jednego wykroiłam sowę, ale tak poza tym to leżało i czekało aż przyjdzie ten dzień.

No i WTEM! dzień ten nadszedł. Pewnego pięknego dnia czerwony minky dodał mi się do granatowej dzianiny dresowej, żeby pasować do granatowej kurtki wiosenno-jesiennej progeniturka z czerwoną podszewką. Kurtka, nie progeniturek.

Morelowy dopasował się do, uwaga piaskowego. Morela na piachu, brzmi jak owoce na plaży. (inna nazwa tego piaskowego, to musztarda, ale kamon – morela w musztardzie?)

morelowo - piaskowe kominy z minky z dresówką

morelowo – piaskowe kominy z minky z dresówką

 

No i błękitny, chcąc nie chcąc, dodał się do turkusu. Czyli że letnie niebo i lazurowe wybrzeże oraz plaża i owoce, chyba potrzebuję wakacji, ale kto nie potrzebuje wakacji pod koniec marca ;)

błękitno-turkusowe kominy z minky z dresówką

błękitno-turkusowe kominy z minky z dresówką

No i wszystkie razem wyszły mi tak o:

Kolorowe kominy z minky

Kolorowe kominy z minky

 

Czerwonych zrobiłam 2, ale jeden z nich poszedł od razu do testów na przedszkolaku, który zresztą polubił go bardzo. Bo czerwony to mój ulubiony kolol, mamo.

Przedszkolak w kominie wygląda tak:

Minimodel w kominie z minky

Minimodel w kominie z minky

Minimodel w kominie z minky

Minimodel w kominie z minky

 

Przy okazji, jak widać, spodnie z mapą się przyjęły z entuzjazmem. Co rano, na pytanie, które spodnie chce założyć, słyszę odpowiedź ‚spodnie z mapą’. Pokazuje na niej Meksyk, Madagaskar i Japonię.

 

Jak już jesteśmy przy geografii, zagadka: dlaczego przedszkolak pokazuje akurat te miejsca? :)  Ktoś ma jakieś pomysły? Osoby nie posiadające na stanie nieletnich w wieku przedszkolnym dostają dodatkowe punkty ;)

 

Aaa, no przecież. Kominy można i należy kupić tutaj. A jak napiszecie do mnie maila na rawkab[at]gmail.com, to wyślę Wam tajemniczy kod, dzięki któremu możecie dostać 10% rabatu na zamówienie na kapitansowa.pl, zawierające przynajmniej jeden z tych moich cudnych, mięciutkich kominów!!!

 

 

*Minky – mięciutki polarek z wypustkami. To moje ma gramaturę 400g, więc naprawdę jest grube, gęste i cudne.

Spodnie z mapą na kieszeniach

Geograficznie skrzywione porty dla przedszkolaka

A takie o porty machnęłam niskiemu.

Od paru tygodnie szukam miękkiego, cienkiego dżinsu na wiosenne spodnie. Daremnie. Na szczęście głęboki nur w czeluście Narnii aka szafy i wychynęłam z przetartymi w kroku (oczywiście!) starymi rurkami.

No to uszyłam z nich spodnie. A kieszenie to nadrukowana na grubą satynę siedemnastowieczna mapa świata, wzięta stąd.

Spodnei z mapą na kieszeniach

Spodnei z mapą na kieszeniach

Spodnei z mapą na kieszeniach

Spodnei z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

Spodnie z mapą na kieszeniach

A teraz będe robić sukienkę ze słodkorożcem ;)

 

ZPT - szycie auta

ZPT dla przedszkolaka

Progeniturek objawił dziś powód, dla którego nazywa się jego gatunek smarkaczami. No i gorączka. Cóż było czynić, zostawiło się w domu człowieka.

A żeby mnie go szlag z nudów nie trafił, to pomyślałam sobie, że zrobimy porządne zetpety. Pamiętacie zetpety?

Zapytałam zatem, czy chce coś sobie uszyć sam. No chciał.

Zapytałam, co. No zygzaka.

Uzgodniliśmy kolor (z braku czerwonego filcu stanęło na niebieskim).

Narysowałam auto na złożonym na pół arkuszu filcu, wycięłam.

Przyniosłam starego singera, progeniturek wybrał sobie kolor nici. Zielony. Ustawiłam ściegi i jedź, mówię. I pojechał. Do prądu maszyny nie włączałam, kręcił łapką.

Na zakrętach opanował podnoszenie stopki i zmianę kierunku jazdy. Pod koniec zszywania wypchał auto wkładem silikonowym, doszył do końca i tak oto syn mój w wieku lat niecałych czterech uszył sobie zabawkę. Zawłaszczył maszynę, która już jest ‚jego’.

Zaglądając co chwila do dolnej szpulki, czy na pewno jest nić (przesuwanie płytki mu się spodobało), podnosząc i opuszczając stopkę z hukiem (pełnoletni Singer to jednak porządna firma), odczepiając i dołączając podstawę z uporem maniaka syn szył.

ZPT - szycie auta

ZPT – szycie auta

ZPT - szycie auta

ZPT – szycie auta

ZPT - szycie auta

ZPT – szycie auta